New Born Map of the Problematique Uprising Supermassive Black Hole Guiding Light Nishe United States Of Eurasia Undisclosed Desires Bliss Resistance Time Is Running Out Starlight Plug In Baby Hysteria Knights of Cydonia Muse poznałem na wysokości Origin of Symmetry . Pamiętam czasy, kiedy będąc młodym webmasterem największej polskiej strony o Placebo (kiedyś to był zespół!) napisał do mnie Piotrek Stelmach . Była zima 2001, a na wysokim miejscu w rocznym podsumowaniu Trzymaj [...]
Dziś krótka zapowiedź nadchodzących nowości na LTB. Już niedługo w dziale MY : - oprócz dotychczasowego linku do naszych filmowych ocen (Filmweb), odnośnik do filmowej kolekcji, - powstaje też kolekcja książkowa, - oraz zapowiadany wcześniej winny notes, a dodatkowo, oprócz powyższej odnogi pamiętnikarsko-katalogowej, chronologiczna kompilacja muzyczna, czyli całkiem nowy dział. Pilni i regularni jak zwykle, zapraszamy kiedyś. A na razie, w starej głośności, gramy nowe - Fever Ray coverującą Gabriela już nie tylko na żywo, ale i w studio. Dzięki! + MP3 z NME
Witamy po przerwie chorobowej i od razu mówimy co jest i co będzie: - w przygotowaniu (zaznaczmy od razu: dłuższym przygotowaniu) nowy dział LTB - szczegóły wkrótce, poza tym na gęstym repeacie nadal Dylan, a plany lekturowe to The Beatles mówiący sami o sobie (świetna rzecz, a przy okazji muzyczne powroty: pierwszy Elvis - jak się okaże częściowo związany z bohaterem dzisiejszego wpisu - i ponownie Buddy Holly) ; co jeszcze? terapia zachwytem, czyli sesje z Kind of Blue Davisa no i trochę nowości, m.in. opisywany przez nas jakiś czas temu Dam Mantle , [...]
Zachęcony ogłoszeniem tytułu nowej płyty Belle and Sebastian , postanowiłem napisać o mojej miłości do tego zespołu, a przede wszystkim do ich debiutanckiego albumu Tigermilk . Gardło wysiada (a przecież to ważny organ w procesie pisania), oczy się kleją, więc będzie krótko: Kocham Tigermilk . Była to jedna z pierwszych płyt jakie kupiliśmy w Madrycie, a to spore wyróżnienie, bo jako wygłodnialcy z Polski zachowywaliśmy się we FNACu zuchwale, rzucając się na półki z płytami, zbierając 20 tytułów i wprowadzając najróżniejsze metody selekcji. Debiut B&S wytrzymał do końca w jednym z pierwszych podejść. To płyta [...]
No i mamy nowe Arcade Fire. Od razu widać, że muzycy zrobili wszystko, aby te płytę spieprzyć - poszli w stronę koncept-albumu, teksty nagięli pod samą granicę frazesów (zapomniane przedmieścia, architektoniczny, polityczny i ekologiczny krach, tempo życia, ucieczka w dzieciństwo - takie tam unity z książek do angielskiego), zamiast wyjściową jedenastką zagrali szesnastką i zamiast pójść w modny lo-fi, pozostali przy hi-fi rokoku. To szokujące, ale zamiast katastrofy powstało albumisko. Ktoś powiedział, że czasowy problem The Suburbs to "za długo na raz, za krótko na dwa". Za płytą przemawia jednak fakt, że jeśli coś wyjąć to [...]

Kiedy piszę te słowa na głównej scenie OFF Festivalu kończy się prawdopodobnie koncert The Flaming Lips . Koncert, którego nie możemy oglądać z przyczyn niezależnych od organizatora, występ, którego byłoby mi bardzo żal gdyby nie: słaba trasowa setlista (złożona głównie z przestrzelonego Embryonica ) oraz tancerze na złoto i ogólny, skupiony bardziej na formie niż na treści, trend w karierze tego znakomitego zespołu. The Flaming Lips trzeba było oglądać po The Soft Bulletin , ewentualnie po Yoshimi , teraz trzeba czekać w nadziei. Czego żal bardziej? Na pewno The Tallest Man on Earth, który swoim [...]
Kontynuując nowohoryzontowe emocje retrospekcimy Hasa i w końcu obejrzeliśmy boski "Rękopis znaleziony w Saragossie". Kto mądry od razu stwierdził, że to nie cudna Hiszpa tylko Jura Krakowsko-Częstochowska. Retiro (ach! patrzcie: Clientele i inne wpisy) to nie Retiro, ale też fajnie, bo wrocławska pergola przy Hali Ludowej (u know, u nesco). Najlepsza jest jednak rekonstrukcja madryckiego serca zbudowana na kąpielisku Morskie Oko, którą podobno przychodziły oglądać tłumy. Nic dziwnego! Kto wpadł na pomysł zburzenia dekoracji? Zabrać emeryturę! Tęsknota za Madrytem znajdzie swoje ukojenie być może jeszcze w tym roku, na razie jednak wróćmy do spraw naglących, bo I [...]
Czarno-biały post nr 300 na Louder Than Bombs czci i chwali piątego sierpnia - dzień, w którym ukazały się (przynajmniej) dwie ważne płyty. W 1967 roku The Piper at the Gates of Dawn - debiut Pink Floyd i zarazem jedyna ich płyta z genialnym Barrett em na etacie. Moi ulubieni Floydowie? Yyy... The Madcap Laughs ? A tak poza tym to chyba jednak Wish You Were Here , hehe. Druga ważna płyta to Revolver The Beatles. Hm, moja ulubiona płyta The Beatles? Litości, to już [...]
Noo, widełko 126 ! Kozanów-Krzyki - trasy walkmanowe i discmanowe! I w związku z nimi całkiem przypadkowy zbieg okoliczności - powrót do With the Lights Out Nirvany i IV Led Zeppelin , bo jak to niezwykle zgrabnie ujął Chris Dahlen na widelcu: Some people call "When the Levee Breaks" the album's true epic, because it sounds like the blues while "Stairway to Heaven" sounds like druids. But that was the fucking point . Zeppelin understood that you spend your days under the weight of shit, so they show you the [...]
- I like this film so far! - It hasn't started yet. - That's what I like about it! I po horyzontach - dziwnie, bo rzeczywistość biletowa jednak różni się sporo od tej karnetowej. Nie chodzi się jak po grzybkach Wicusia, nie widzi wszędzie ujęcia, pamięta się za to kto i co w którym filmie. Wymiatało wspomniane kino samurajskie z przymrużeniem skośnej gały, Turcja pokazała swoje mniej brutalne i spocone oblicze (opisywane wcześniej 10 to 11 i bardzo dobry Uzak - zwycięzca Cannes z 2003), film o japońskim hałasie wygrał (urra!) konkurs [...]

Dzisiaj na LTB wielki Aranjuez, czyli truskawki w śmietanie, ale nie Chuck Berry tylko mycie rączek i salaterki z kremowymi wydawnictwami 2010. Najpierw Janelle Monáe i The ArchAndroid - płyta, która wywołała wielkie poruszenie wszędzie i w związku z tym automatycznie trafiła na moją krótką listę. Tak jak w przypadku pisarstwa Larssona chciałem być jak brzytwa i wydoić bożą krówkę, ale znowu się nie udało. Millenium to rewelacyjny kryminał, koncept-debiut Monáe to bardzo dobra płyta. Może nie gigant, może nie na miarę tak wielkich zachwytów (a Stieg na miarę), ale jednak coś, czego słucha [...]
Śluby (milczenia też) lubią się przeciągać (choć nie wszystkie, pozdro zepsuta młoda paro!) i dlatego odzywamy się dopiero dzisiaj. Wracamy zgodnie z przewidywaniami (tzw. uważnych czytelników) na czarodziejską górę z nutą uzdrowiskowo-sanatoryjną, czyli dream pop, akwarele, mgiełka i shoegaze, który ostatnio prawie że "tylko się liczy". Na początek otwieracz Souvlaków Slowdive , bo te zapętlamy od tygodnia: Poza tym, jak wiecie, siedzimy na Nowych Horyzontach . W tym roku wyjątkowo niekarnetowo, ale wciąż bardzo owocnie. Widzieliśmy już prawie całą serię kina samurajskiego (norma: cykl nocne szaleństwo i symfonia otwieranych browarów [...]
Na weekend składamy śluby milczenia, więc (po raz kolejny w ostatnich dniach) wideo dnia proponujemy w wielopaku. Trzy względne nowości - pierwsza to Revival - nowa piosenka Deerhunter , która brzmi jak zaadaptowane do zespołowego mikrokosmosu River Card z solowego debiutu Coxa. Druga to otwieracz nowej płyty Marnie Stern , która ukazuje się niemalże równe dwa lata (był 5.10.08, jest 7.10.10) po albumie nr 2 ( This Is It and I Am It and You Are It and So Is That and He Is It and She [...]
Zdaję sobie sprawę, że zbyt cicho było na LTB o nowym singlu Japandroids - Younger Us . Bardzo niedobrze - to jedna z najlepszych piosenek roku. Jest lepsza od wszystkich utworów z bardzo dobrego debiutu (+ materiału z No Singles ) i lepsza od świetnego Art Czars , czyli seryjnej 7" nr 1. Proste równanie pozwala stwierdzić, że to najlepsza piosenka Japandroids w ogóle. Jak wspominałem przy okazji widea #97 Lekcja Temat: Mieczysław Mgłaa i Mlodym być - motyw przerabiany tu na jeszcze wyższym poziomie uroku niż Young Hearts . Z nawiązką [...]
Dziś powtórka i nowość, temat i remat, sky i ferreira. Powtórka: W kolejce do omówienia (może do końca tygodnia) (po raz kolejny) (że nie fajnie z nawiasami po sobie? odsyłam do Karla Čapka prozy dla dzieci, bossowstwo bez infantylizmu) (cały Čapek to bossowstwo) moja największa chyba musztarda 2009, czyli Reverie Sound Revue, a dziś zapowiadani The Doors na plaży, spaleni na wesoło, z luźnym jak piątkowa godzina wychowawcza uśmiechem Sama Cooke'a na twarzy ( Alright, listen to this now / Picture this: I'm walking with my girlfriend x I'm goin' down to [...]
Omijamy już kwestie meteorologiczne (bo zaczęło się robić warzywniakowo i ej, godzi to w moją kurde wolność i dumę narodową) i wracamy do ostatnich faz. Lupa dziś na Can i Tago Mago (1971) - płytę genialną i absolutnie jedyną w swoim rodzaju (w sumie ciężko wymyślić płytę bardziej jedyną w swoim rodzaju). Tokaj (Czukay, chociaż place of birth = Free City of Danzig), sake (Suzuki) i bier (reszta) napierdalają i to nawet nie alkoholowym zrywem, ale jakimś halucynogennym cudem (okładka!) rozpiętym między Kraftwerkową transeuropejską kuszetką (senne marzenia kontra kolejowe emocje), kapitalnym flowem Kind of Blue [...]

Mimo braku możliwości zobaczenia ich na żywo w Warszawie, z radością wycinamy upał, wklejamy deszcz i słuchamy nowej piosenki Cut Copy .
Zimno, nie? Powiało, zeszroniło, zmroziło i znów na słowa pogodynki wypada powiedzieć tylko Szadź up! Mamy nadzieję, że biorąc pod uwagę te niesprzyjające warunki atmosferyczne, wybaczycie nam zbrodniczą politykę jednej notki na 2-3 dni. No, to się ubawiliśmy po pachy, a teraz do rzeczy = do muzyki. Nasze wakacyjne rozpłynięcie objawia się muzycznymi ucieczkami w: - twórczość jodowaną (pisaliśmy już, że Best Coast wyrzuca świadomość słuchacza na *PLAŻĘ*! Jej debiut też to robi ; poza tym oczywiście Zombies, plażowe chłopaki (co to i w gałę porżną i o amortyzatorach pogadają) - tradycyjnie, bo [...]
Czeski granat (na tacę) i łzy Wełtawy! Z powodów niezależnych od organizatora musieliśmy odwołać sobie Creepy Teepee. Jednocześnie poprzysięgliśmy sobie, że za rok nie odpuścimy. Poza tym jest gorąco, skończyły się wybory (a z nimi tv-występy politolożki z Genetix), a na dworze coraz więcej owadów. Humoru nie poprawia zaobserwowana przez nas zależność - owe owady są z roku na rok coraz brzydsze. Szykujcie dupy na przyszłoroczny nalot skrzydlatych Gucwińskich i packi na Lipko w Lidlu - to moje proroctwo na dwa tysiące *jednasty*. Gdyby tego było mało - krucyfiks zagrożony, a zamiast spóźnionej wiosny znowu widzę opóźnioną Polskę. No [...]

Wybaczcie szok estetyczny, filmowo cytujemy z przymrużeniem oka - we don't care about music anyway . A por ellos. O. E!